Klasztor w dobie wojen XVII i XVIII wieku

Przechodzące przez Rzeczpospolitą wojny zakłócały prace budowlane i modlitewne skupienie zakonników. Nie obeszło się bez kontrybucji, rekwizycji, rabunków i dewastacji. Grasowały tu na zmianę wojska szwedzkie, moskiewskie, saskie, konfederaci warszawscy i sandomierscy.

Inwazja szwedzka
W r. 1650 stanęła w Czatkowicach chorągiew rotmistrza Mikołaja Baala, wrogo ustosunkowanego do klasztoru. Pomimo odwołania asygnaty przez hetmana Lanckorońskiego, rotmistrz wkroczył do wiosek klasztornych siejąc zamieszanie, swawole i rabunki. Wyzyskiwał klasztor i włościan. Dzięki interwencji o. Edmunda od św. Eliasza wniesiono pozew na Baala przed komisję wojskową w Lublinie, która nakazała rotmistrzowi zapłacić odszkodowanie zakonnikom. Baal jednak umknął z Lublina i nie wrócił już do chorągwi. Przydzielony ze skarbu państwa dla jego kompanii żołd w wysokości 2500 zł, został przekazany o. Edmundowi, jako częściowe wynagrodzenie szkód wyrządzonych przez chorągiew.

Katastrofa polityczna, spowodowana okupacją Polski przez Szwedów, mocno odbiła się na życiu zacisza pustelniczego. Nie obeszło się bez kontrybucji, rekwizycji, rabunków i dewastacji. O. Bernardyn od Dzieciątka Jezus, przeor klasztoru, ulegając powszechnej panice, w obawie przed Szwedami wywiózł z klasztoru cenniejszą część biblioteki i kosztowne przedmioty, umieszczając je u karmelitanek bosych w Krakowie. Składali tam swoje kosztowności mieszczanie, szlachta oraz karmelici z klasztoru lwowskiego i lubelskiego. Opuszczając swój klasztor Św. Marcina, karmelitanki przybyły do Paczółtowic. Udając się z zakonnicami na Śląsk do Gliwic, a stamtąd do Pragi, kilku ojców zabrało srebra klasztorne.

Król Karol Gustaw uznał Nową Górę i okolice za dobre miejsce strategiczne dla założenia obozu i zdobywania zamków w Tęczynie, Pieskowej Skale, Lipowcu i Tyńcu, zapewniających mu wolną drogę do Olkusza. Nakazał zrobić szeroką drogę z Krzeszowic do Nowej Góry. Na szczycie zaś wzgó­rza zwanego Bartlowa Góra, we wsi Czatkowice, założył obóz umocniony potrójnym rzędem szańców. Posiadłości klasztorne stały się punktem wypraw po żywność i na rabunek. Sprytny dyplomata, br. Modest od św. Jana Chrzciciela, świetnie władający niemieckim, potrafił zdobyć względy u dowódcy wojska Wittenberga, a później u generała Pawła Wiirtza, od którego wyjednał list żelazny w obronie klasztoru. Dzięki tym względom potrafił uratować erem i jego dobra od zupełnej dewastacji.

Wskutek doniesień o kryjących się tu skarbach, przybył oddział stu żołnierzy z oficerami i przetrząśnięto cały klasztor. Nie znalazłszy spodziewanych skarbów, wojsko wróciło do Krakowa. Tymczasem rewizje u karmelitanek bosych w Krakowie przyniosły Szwedom olbrzymie owoce. Odkryli zamurowane skarby wielkiej wartości. Srebro i złoto zabrano do skarbu dla wojska króla szwedzkiego. Otrzymane od Firlejowej bogate wyposażenie klasztoru pustelniczego dostało się w ręce nieprzyjaciela. Dzięki zabiegom o. Tadeusza, który przez pośrednictwo Radziejowskiego wyjednał u króla pismo nakazujące zwrot kosztowności, skarby wróciły do rąk pierwotnych właścicieli.

Po wypędzeniu Szwedów, zakonnicy wrócili do pustelni i swoich zajęć, przystępując do odbudowy zniszczonych folwarków i do dalszej budowy klasztoru.

Wizyta Króla Jana Kazimierza

W roku 1660 król Jan Kazimierz wraz z żoną przybył do Krakowa. Adwent postanowili spędzić w klasztorach. Królowa udała się do karmelitanek bosych w Krakowie, a król Jan Kazimierz przybył do eremu w Czernej.

Ta niespodziewana wizyta króla miała olbrzymie znaczenie dla pustelni. Księga akcepty w styczniu 1665 r. posiada adnotację: Eleemosyna a Serenissimo Rege nostro florenos trecentos oraz Ex eleemosyna a M. D. et Illustr. Domino Pac Cancellano M.D.L. florenos triginta. Z powyższego wynika, że królowi towarzyszył kanclerz litewski Krzysztof Pac. Na krótko przed przybyciem króla do Czernej, karmelici wnieśli do niego prośbę o przy­dział soli z żup Wieliczki dla zniszczonych folwarków. Specjalnym przywilejem (Kraków, 29 listopada 1660 r.), „mając wzgląd osobliwy na zniszczenie pomienionych dóbr przez różnych nieprzyjaciół", nakazuje komisarzowi wydanie co roku. bez zapłaty skarbowej, soli po jednym bałwanie szlacheckim na każdy folwark klasztoru pustelniczego. Ponadto poleca wpisać erem w „Pensjonarz duchowny inter bancos perpetuae fundationis". Rozkaz ten bezzwłocznie spełniono, albowiem w akcie lustracji żup wielickich z 1661 roku zaznaczono, iż należy się „OO. Siedleckim rocznie bałwanów trzy".

Korzystając z odwiedzin króla, karmelici przedstawili mu swoje bolączki odnośnie do eksploatacji czarnego marmuru w Dębniku. Do roku 1644 tamtejsze łomy pozostawały pod zarządem dwóch Włochów: Bartłomieja Stopano i Szymona Spadli. Wyrabiali oni przedmioty z marmuru lub też, z grubsza obrabiany, dostarczali innym rzeźbiarzom króla Zygmunta III. Na podstawie kontraktu dzierżawy, płacili klasztorowi opłatę w zależności od ilości wydobytego marmuru. Roczna intrata olbornego dla klasztoru wynosiła niekiedy 1000 zł. W 1644 r. zwolniono Włochów, a zakonnicy na swój rachunek rozpoczęli eksploatację marmuru. Zwolnienie to przysporzyło im wielu trudności ze strony cechu murarskiego i kamieniarskiego, które utrudniały - bojkotowały i ograniczały - rynek zbytu klasztorowi. Karmelici skorzystali z obecności króla i poprosili o opiekę i pomoc. Jan Kazimierz przychylił się do prośby i specjalnym przywilejem (Kraków, 20 stycznia 1661 r.) uwolnił kamieniarzy dębnickich od majstrów cechowych oraz pozwolił na wolny rynek zbytu we wszystkich polskich miastach Polski i Litwy. Przywilej ten potwierdził później: Jan III Sobieski, August II (9 listopada 1720 r.) i August III (14 września 1752 r.). 14 czerwca 1788 r. król Stanisław August Poniatowski udzielił klasztorowi przywileju na targi w Paczółtowicach, które miały odbywać się we wtorki. Targi te przyczyniły się do podniesienia stopy życiowej oraz podniosły ekonomicznie Paczółtowice.

Klasztor w dobie inwazji nieprzyjacielskich w XVIII w.

Wiek XVIII rozpoczął się tragicznie dla Polski. Wstąpienie na tron Augusta II Sasa spowodowało nową inwazję szwedzką. Tragedia ta odbiła się także na życiu pustelni czerneńskiej, zwłaszcza pod względem ekonomicznym. Przez szereg lat grasowały tu na zmianę wojska szwewdzkie, moskiewskie, saskie, konfederaci warszawscy i sandomierscy.

Wojska nękały klasztor ustawicznymi kontrybucjami, siejąc zniszczenie i rabunek. Współczesny autor księgi gospodarczej klasztoru zanotował: „Iż jedni wyszli z wiosek a drudzy przyszli, stacjami, noclegami, przechodami, zabieraniem koni, bydła, wozów, prowiantów, wniwecz chłopów obrócili". W roku 1701 generał szwedzki Steinbock przysłał z Krakowa do dóbr klasztoru czerneńskiego nakazy płatnicze zwane paletami, wyznaczając z każdego dymu, nie licząc żywności i danin w naturze. Ponieważ poddani klasztoru nie byli w stanie tego uczynić, dlatego klasztor w 1702 r. zapłacił za nich 448 zł 24 gr.
W 1705 r., z polecenia Stanisława Chomentowskiego, marszałka konfederacji sandomierskiej, zawinęła do Siedlca chorągiew Waleriana Radeckiego, starosty romanowskiego. Chorągiew nałożyła tak wielki okup, że włościanie nie byli w stanie go złożyć. Wobec tego żołnierze spędzili wszystko bydło z Paczółtowic i folwarków pod karczmę do Siedlca, grożąc jego uprowadzeniem. W końcu znów karmelici złożyli 660 zł okupu. Za powtórnym przybyciem Szwedów do Krakowa w 1705 r., generał Sternberg rozpisał nową kontrybucję po 27 tynfów od dymu. Oprócz tego wyznaczył z każdego domu pewną ilość chleba, mięsa, siana, owsa, mąki, masła, piwa, soli itd. Ociąganie się z oddaniem kontrybucji ściągnęło do wiosek klasztornych egzekucję wojskową. Bito włościan, wypędzano z domów, zabierano bydło itd. Widząc opłakany stan poddanych, karmelici zastawili w Krakowie kosztowności klasztorne, a Szwedom wypłacili w imieniu włościan 2517 tynfów wypożyczonych pieniędzy.

W następnym roku kontrybucje były ściągane przez wojska moskiewskie oraz saskie. Ponieważ zebranie kontrybucji w wioskach klasztornych było niemożliwe, Blunernitsch, saski komisarz wojenny, zwolnił karmelitów od danin. Z wdzięczności zakonnicy ofiarowali mu piękny stół marmurowy. Uchodząc w 1707 r. w stronę Saksonii, Sasi ograbili wioski i miasteczka, siłą egzekwując pieniądze, żywność i bogactwa. Uciekający z Krakowa pułk saskiej rajtarii pod dowództwem generała Ekstadta, chciał dłuższy czas zatrzymać się w Siedlcu i Paczółtowicach. Karmelici zapobiegali temu przez Bliinernitscha. Pułk zatrzymał się na leżach w Olkuszu. Ekstadt mszcząc się, przysłał klasztorowi palet na dostawę dla pułku owsa, siana, wołów, baranów, kur, gęsi, jaj, a oprócz tego z każdego dymu wyznaczył po trzy talary. Do pobierania kontrybucji wyznaczył sześciu rajtarów i zagroził, że w razie nieoddania kontrybucji do trzech dni, zjedzie z wojskiem na egzekucję; karmelici w pierwszym rzucie posłali do Olkusza bróg siana, 150 korcy owsa, 3 woły, kilkanaście baranów, kur, gęsi i kilka beczek piwa. Od reszty kontrybucji uwolnił ich Bliinernitsch, który wyjednał od naczelnego wodza w Siewierzu zakaz ściągania danin z majątków klasztornych.

W 1708 r., idąc do Siewierza przeciw konfederatom Stanisława Leszczyńskiego, dywizja Rybińskiego pozostawiła w dobrach klasztornych chorągiew rajtarii pod dowództwem rotmistrza kalwina. Ten codziennie ściągał od wieśniaków prowianty dla wojska. Dano mu 100 tynfów w nadziei, że opuści wioski. Rotmistrz jednak tylko część chorągwi wyprowadził do Racławic. Sam z resztą wojska przeniósł się do folwarku w Siedlcu, każąc się dobrze żywić. Karmelici dali mu znów 200 tynfów, aby się wyprowadził z majątków. Rotmistrz zażądał 3000 tynfów, grożąc, że w razie gdy nie zapłacą, sprowadzi z powrotem żołnierzy. Dzięki interwencji Elżbiety Sieniawskiej, hetmanowej w. koronnej (dziedziczki majątku po Tęczyńskich i Opalińskich), do której uciekli się karmelici, wydany został uniwersał hetmański, nakazujący Rybińskiemu odwołać rotmistrza z dóbr klasztornych i zabronić wszelkiej egzekucji.

W tym czasie zamieszek i klęsk wybuchła w Krakowie zaraza, tzw. morowe powietrze. 16 września 1707 r., chroniąc się przed zarazą, przybyli do dworu siedleckiego klerycy i lektorzy z klasztoru ŚŚ. Michała i Józefa. Tej samej nocy spłonęły w Siedlcu dwie stodoły ze zbożem. Dnia 25 września klerycy rozpoczęli w Czernej rok studiów teologii. Mieszkali w klasztorze, biorąc udział we wspólnych aktach. Jutrznię odmawiali w kaplicy przy furcie. Przebywali oni w pustelni do 20 grudnia. Stąd wyjechali do Wiśnicza. W 1707 r. w krakowskim klasztorze ŚŚ. Michała i Józefa na zarazę zmarli: o. Arnold od Jezusa (Kasper Melczerowicz), o. Wincenty od śś. Piotra i Pawła (Stanisław Klimorowski), br. Antoni od św. Remigiusza (Marcin Rybkiewicz), garbaty aptekarz, br. Jan od śś. Zachariasza i Elżbiety (Michał Świderski) i br. Marcjalis od Matki Bożej (Michał Romeyko). Ponieważ klasztor ten pozostał bez opieki, prowincjał zwrócił się z prośbą, aby ochotnicy z eremu udali się do klasztoru ŚŚ. Michała i Józefa do Krakowa. Zgłosił się o. Sylwester od Ofiarowania NMP, który przez 12 lat pełnił urząd podprzeora w eremie. Za towarzysza miał br. Stanisława od św. Teresy (Romeyko). Niedłu­go potem obaj zmarli na zarazę: o. Sylwester w wigilię Bożego Narodzenia w 1707 r., a br. Stanisław w styczniu 1708 r.

W czasie powtórnej zarazy w Krakowie, do Siedlca przybyły karmelitanki bose. Przebywały tutaj od 10 lipca do 17 października 1710 r. Dnia 26 sierpnia zmarła w Siedlcu s. Agnieszka od Nawiedzenia NMP (Petronela Mikuliczówna). Pochowano ją w grobowcu pustelników w Czernej. W tym czasie, również we dworze siedleckim, przebywał mistrz nowicjatu z nowicjuszami krakowskimi.

53.jpg

Warto zobaczyć